Fairma – etyczna moda w Krakowie.

0
184
views

Żaden weganin, głodny z Krakowa nie wyjedzie. Restauracji i sklepów oferujących roślinne jedzenie nie brakuje. Ale Kraków ma do zaoferowania znacznie więcej. Jest jednym, z niewielu polskich miast z modą etyczną. To właśnie tu, w klimatycznym Kazimierzu znajdziecie sklep z wegańskimi butami! Są też koszulki, torby, skarpetki i biżuteria. Wszystko wegańskie i Fair Trade!
O tym, czym jest i jak działa moda etyczna rozmawiałam z kierownikiem sklepu – Moniką Ormaniec.

 

M.K.: Zacznijmy od tego, jak powstała Fairma.

M.O: Założycielką tego miejsca jest Magdalena Kotarba-Niezgoda. Postanowiła je stworzyć, bo jako wegance brakowało jej w Krakowie takiej właśnie przestrzeni. Chciała poszerzać swoje wybory etyczne, również o inne dziedziny życia, nie skupiając się tylko na jedzeniu. Podobne sklepy widziała za granicą i zdecydowała, że założy taki również dla polskich wegan. I tak się to wszystko zaczęło.

M.K.: Fairma jest jedynym takim sklepem w Krakowie i jednym z niewielu w całej Polsce. Domyślam się więc, że tworząc coś tak niszowego, trzeba się było zmierzyć z wieloma problemami. Co było najtrudniejsze?

M.O.:Myślę, że jednym z największych wyzwań, było znalezienie marek produkujących etyczne buty (bo właśnie na nich miała się skupiać Fairma). Pomocna była na pewno platforma AVESU, gromadząca wiele marek produkujących wegańskie buty. Są tam jednak również marki produkujące w Chinach, więc nie do końca spełniają nasze kryteria. Znalezienie marek, których produkt jest nie tylko wegański, ale również powstał w sposób całkowicie etyczny stanowi więc spore wyzwanie. Problemem było również znalezienie polskich marek, czy stworzenie swojej własnej.

M.K.: Wegańskie buty, o których rozmawiamy, pewnie niektórym czytelnikom wydadzą się abstrakcją. W końcu weganizm głównie kojarzy się z jedzeniem, a tu nagle okazuje się, że również produkcja ubrań może wiązać się z cierpieniem. Co zatem znaczy, że but czy inny element ubrania jest wegański?

M.O.: Chodzi o produkty nie zawierające żadnych składników pochodzenia zwierzęcego. To może być skóra, wełna, jedwab, naturalne perły, ale również kleje. Aby dostać certyfikat PETA Approved Vegan, należy sprawdzić skład kleju używanego przez danego producenta, by dowiedzieć się, czy rzeczywiście nie ma w niż żadnego składnika pochodzenia zwierzęcego.

M.K: No właśnie. Kupujemy nowe buty, ale nie chcemy krzywdy zwierząt więc rezygnujemy ze skóry. Tymczasem, składniki uzyskane z ich ciał, mogą znajdować się nawet w sznurowadłach! Na co musimy zwracać uwagę jeśli chcemy, by kupowane przez nas produkty były prawdziwie wegańskie? W jakich jeszcze nieoczywistych elementach ubrań mogą być składniki zwierzęce?

M.O.: Unikać należy oczywiście skóry, rzemieni, zamszu, czy wspomnianych już klejów. Ale warto też zwrócić uwagę na wkładkę. Często but jest niby z materiału syntetycznego, ale wkładkę ma skórzaną. Jeśli chodzi o polskie kleje, to producenci zapewniają iż nie stosują już składników odzwierzęcych. Jednak nie jesteśmy w stanie sprawdzić jak to wygląda w przypadku produkcji w Chinach. Dlatego, jeśli ktoś chce mieć pewność, że kupowane przez niego obuwie jest w stu procentach wegańskie, powinien się upewnić czy posiada certyfikat PETA Approved Vegan, lub zakupić je w sklepie wegańskim.

M.K.: Moda etyczna jest silnie związana z przekonaniami ideologicznymi. Wybieramy ją, żeby nie krzywdzić zwierząt, żeby nie wspierać pracy dzieci czy mieć pewność, że pracownicy otrzymują godziwą zapłatę. Ale czy oprócz tego, że moda etyczna daje nam spokój sumienia, jest też po prostu wygodna? Przykładowo, dostępne w Fairmie buty zrobione z korka, są całkowicie ekologiczne, ale czy są też komfortowe w użytkowaniu?

M.O.: Powiem szczerze, że osobiście nie zdążyłam jeszcze przetestować wszystkiego co pojawia się w sklepie, choć bardzo bym chciała! Jednak wszystkie buty, które tu kupiłam sprawdzają się super. Ufamy, że produkujące je marki, wiedzą co robią. Zwracamy też uwagę na odzew od klientów i negatywne opinie dotyczące wygody zdarzają się wyjątkowo sporadycznie. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, iż każdy ma inne stopy. Buty będące dla jednej osoby bardzo wygodne, dla innej już takie być nie muszą. Dlatego tak jak zwykle przy zakupie butów, najlepiej jest je przymierzyć i chwilę w nich pochodzić po sklepie, lub po domu. Mając to na uwadze, w sklepie on-line, gdzie nie ma możliwości wcześniejszej przymiarki, mamy opcję zwrotu.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Podziel się miłością w Bhajan Cafe. 

M.K: Wymieniony przeze mnie korek, jest jednym z kilku nowatorskich materiałów z jakich zrobione są buty dostępne w Waszym sklepie.Dostępne macie również produkty wykonane z bardzo ostatnio modnego materiału – piñatexu.

M.O.: Tak, jest to materiał z włókien liści ananasa. ‚Więcej informacji na temat tego materiału można znaleźć na naszym blogu. Ja o nim słyszałam jeszcze zanim powstała Fairma, ale dopiero dzięki niej po raz pierwszy się z nim zetknęłam. Jest to materiał całkowicie naturalny, a jego powstawanie nie wiąże się z żadnymi kosztami ze strony natury, bo jest pozyskiwany w włókien liści, będących odpadami upraw ananasa. Dodatkowo, przy wydobywaniu włókien z liście powstaje biomasa, która później może być wykorzystana na ekologiczny nawóz. piñatex ma tak na prawdę, same plusy. Sprzedajemy go bardzo dużo i wiemy, że klienci są z niego zadowoleni. Jest wygodny, elastyczny, oddychający więc jest idealnym tworzywem, zwłaszcza do produkcji butów.

M.K.:  Ceny butów etycznych są równie wysokie jak skórzanych, ale czy takie obuwie jest równie trwałe?

M.O.: Tak. Nie mamy wielu reklamacji, a sklep istnieje już trzy lata. Rzadko coś się dzieje nie tak, a jeśli już jest to związane np. z tym, że jakaś partia piñatexu była wadliwa, ale takie przypadki zdarzają się sporadycznie. Nie wynika to z tego, że materiał sam w sobie jest kiepski, tylko z błędu ludzkiego, który zawsze może się przydarzyć. Doświadczalnie zbadano, że mikrofibra trwałością przewyższa skórę. Biorąc pod uwagę liczne, bardzo pozytywne opinie klientów, myślę, że możemy być spokojne o jakość tych produktów

M.K.: Wróćmy do cen. Muszę zadać to pytanie, bo pewnie nurtuje ono wielu Waszych klientów. Dlaczego tak drogo?!

M.O.: Faktycznie, bardzo często spotykamy się z tym pytaniem, ale właściwie tylko od ludzi, którzy myślą, że to zwykły sklep obuwniczy. Staramy się często o tym mówić, bo rozumiemy, że nie każdy wie z czego to wynika. Otóż buty w sieciówkach, są tanie przede wszystkim dlatego, że najwięcej można oszczędzić na pracy ludzkiej. Niskie ceny biorą się stąd, że w fabrykach pracują niewolnicy lub dzieci, za pieniądze nie pozwalające przetrwać nawet miesiąca, nie mając za co jeść, czy wysłać dzieci do szkoły. Produkty dostępne w naszym sklepie są wytwarzane przez godziwie wynagradzanych pracowników, pracujących w bezpiecznych warunkach. Warto też pamiętać, że innowacja również ma swoją cenę, ale dzięki niej dostępne dziś materiały zaspokajają wysokie oczekiwania’

M.K.: W Fairmie, oprócz tego, że asortyment jest wegański, jest też fair trade. Czy faktycznie macie nad tym kontrolę? Jesteście na sto procent pewni, że wszystkie normy przy produkcji zostały spełnione?

M.O.: Tak. Współpracujemy z markami, które powstały właśnie po to, żeby takie buty robić. Mają one dużą renomę na rynku i są znane od dosyć dawna. Wystawiają swoje produkty na tygodniach mody etycznej, i biorą aktywny udział w wydarzeniach związanych z odpowiedzialną modą, jak np. Fashion Revolution, gdzie ich profile w mediach społecznościowych wypełniają się  zdjęciami z fabryk, w których  produkują, a ich pracownicy pozują przy pracy z kartkami z hashtagiem #imadeyourclothes #imadeyourshoes czy #imadeyourjewellery.
Część marek ma certyfikat Fairtrade, który gwarantuje, że wszystko jest w porządku (więcej o certyfikatach można przeczytać na naszym blogu). Ciekawostka jest natomiast taka, że nie każda etycznie produkująca marka może ten certyfikat dostać, ponieważ warunkiem jest stosowanie przynajmniej jakichś składników wyprodukowanych, w krajach Globalnego Południa. My na przykład nie możemy mieć takiego certyfikatu, bo nie używamy bawełny Fairtrade tylko np. mikrofibry. Jest ona produkowana w Hiszpanii z poszanowaniem praw człowieka, ale polityka tego kraju nie pozwala na wyzysk pracowników. Tak więc nie każdy etycznie wyprodukowany przedmiot musi mieć certyfikat Fairtrade.

M.K.: Wspomniałaś o tygodniach mody etycznej, które odbywają się na całym świecie. A jak to jest z jej popularnością w Polsce? Macie więcej klientów zagranicznych, czy jednak częściej kupują Polacy?  

M.O.: Trudno powiedzieć. Na pewno lokalizacja na krakowskim Kazimierzu, robi swoje. W sezonie wiosenno-letnim i jeszcze trochę jesiennym zagląda tu sporo turystów, ale myślę że rozkłada się to pół na pół. Natomiast sprzedaż on-line obejmuje głównie klientów z Polski. Choć czasem również, zdarza nam się wysłać coś za granicę.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Pierwszy wegański Tydzień Mody w Los Angeles.

M.K.: Czy powiedziałabyś zatem, że świadomość polskiego konsumenta wzrasta? Jeszcze niedawno weganizm, a nawet wegetarianizm uważano za dziwactwo w kwestii diety, a o modzie wegańskiej nawet się nie mówiło. Czy można więc stwierdzić, że Polacy są coraz bardziej świadomi i bardziej kierują się etyką przy dokonywaniu swoich wyborów konsumenckich?

M.O.: Ciężko na to odpowiedzieć całkowicie obiektywnie. Rzadko się zdarza, by do sklepu wchodziły przypadkowe osoby. Trafiają do nas głównie ludzie, którzy wiedzą, gdzie i po co przyszli. Sama też jestem weganką i staram się w takim duchu funkcjonować, więc w swoim otoczeniu również mam więcej świadomych osób i rzadko spotykam się ze zdziwieniem. Czy to w sklepie czy życiu prywatnym. Ale widzimy, że to idzie do przodu. Staramy się, być na bieżąco z tematami etycznej mody i weganizmu. I faktycznie tych wydarzeń  jest coraz więcej, także wydaje nam się, że świadomość konsumencka się poszerza.

M.K.: Wyprzedziłaś już nieco, moje kolejne pytanie, bo chciałam się dowiedzieć, czy do Fairmy przychodzą tylko radykalni weganie? Tacy, którzy faktycznie przestrzegają diety i unikają wszystkiego, co pochodzi od zwierząt również w innych sferach życia (jak np. moda). Czy może zdarza się też, że przychodzą osoby, którym po prostu spodobały się jakieś buty, ale nie są weganami i nawet nie mają pojęcia że moda również może taka być?

M.O.: Zdarza się, zwłaszcza latem, gdy mamy otwarte drzwi, ktoś wchodzi bo zauważył, ze mamy buty. Często pada wtedy, właśnie to pytanie o cenę. Jest to okazja do porozmawiania. Wytłumaczenia klientowi, naszej ideologii. Jednak takie przypadki zdarzają się raczej rzadko.

M.K.:  A czy zdarzyło Ci się kiedyś, że przyszedł ktoś nie będący weganinem, ani nawet wegetarianinem, ale pod wpływem wizyty i rozmowy coś drgnęło i udało się zmienić jego myślenie?

M.O.: Kilka razy się udało.Zdarzyło się, że ktoś wdał się ze mną w dyskusję. Może nie od razu był zachwycony, jak usłyszał o weganizmie, bo to często wzbudza jakieś psychologiczne mechanizmy obrony. Natomiast, staram się zawsze uprzejmie rozmawiać z ludźmi i w miły sposób odpowiadać na ich pytania i wątpliwości, pokazując że są różne opcje. Tłumaczę, że sklep nie pojawił się z nikąd. Stoi za tym duża wiedza i badania. Nie mówimy, że to jest po prostu fajne, tylko stoi za tym nauka i fakty. Miałam kilka takich rozmów, które trwały godzinę albo nawet dłużej, a w ich wyniku kilka osób wyszło ze sklepu z listą blogów i książek, które mogę polecić na początek przygody z weganizmem. Były to bardzo przyjemne momenty.

M.K.: Czy Twoim zdaniem, jest szansa, by moda etyczna stała się nie tylko lepiej znana, ale nawet by weszła do mainstream’u?

M.O.: Myślę, że tak. Natomiast marki, które się tym zajmują, na pewno nie wejdą na rynek w skali takiej jak sieciówki, bo etyczna moda nie polega na tym, by produkować mnóstwo ubrań, a potem wymieniać kolekcje, po kilka razy w roku i palić te produkty, których nie udało się konsumentom wepchnąć. Osobiście mam wrażenie, że to wchodzi do mainstream’u. Weganizm jest już w nim dawno. Nawet w osiedlowym sklepie, można już znaleźć produkty wegańskie.W kwestii mody, to się też już dzieje na coraz większą skalę. Także myślę, że jak najbardziej idziemy w tym kierunku.

M.K.: Mówisz, że zachodzą zmiany, ale czy wynikają one z tego, że ludzie się zmieniają? Są bardziej empatyczni, zaangażowani i faktycznie chcą zmieniać świat z potrzeby serca? Czy może jednak weganizm jest, po prostu kolejnym trendem za którym się podąża nie zastanawiając się nad nim zbytnio?

M.O.: Ja tego drugiego podejścia nie rozumiem. Weganizm wydaje się na tyle radykalny, że aby podjąć krok w tą stronę trzeba mieć dobrą motywację. Trzeba mieć przede wszystkim wiedzę, w którymś z zakresów, bo na weganizm można przejść z różnych powodów. Mogą to być powody zdrowotne, cierpienie zwierząt, czy kwestia środowiska. Szukając informacji np. o zdrowiu, nie jesteśmy w stanie uniknąć obrazów ukazujących jak traktowane są zwierzęta. W pewnym momencie ta kwestia może stać się równie ważna lub nawet ważniejsza. Są to rzeczy istotne, a nie moda. Myślę, że jeśli ktoś się z nimi zapozna, decyzja o przejściu na weganizm będzie świadoma i trwała.

M.K.: Ustaliłyśmy już, że weganizm wchodzi do głównego nurtu, a jak jest w drugą stronę? Czy niszowa moda etyczna korzysta w jakiś sposób z mainstream’u? Czy śledzi panujące w nim trendy i wprowadza modne wzory, fasony?

M.O.: Moda etyczna, od takiej szybkiej mody, różni się tym, że jest to styl ponadczasowy i uniwersalny. Jest tak właśnie po to, by nie zmieniać co miesiąc pomysłu na swoją stylizację i nie kupować wciąż nowych ubrań, tylko dlatego, że zmieniają się trendy. Ubrania etyczne nigdy nie wyjdą z mody, będą zawsze stylowe i przede wszystkim wygodne.

M.K.: W trakcie naszej rozmowy zauważyłam, że za Tobą stoi statuetka. Co to za nagroda?

M.O.: Jest to nagroda Polish Bizneswoman Awards 2018. Było nam bardzo miło ją otrzymać, tym bardziej, że to też pokazuje iż takie tematy robią się coraz bardziej istotne

M.K.: Gratuluję. Istniejecie dopiero trzy lata, a już otrzymaliście tak ważną nagrodę! Jakie zatem macie plany na przyszłość? Co jeszcze chcecie osiągnąć?

M.O.: Cały czas coś się u nas dzieje i zmienia. Od początku był zamysł stworzenia własnej marki, ale nie myślałyśmy, że to się stanie tak szybko. Zdecydowałyśmy się na ten krok, bo zauważyłyśmy, że nasi klienci chcą kupować produkty polskie. Wspierać rynek i dawać pracę.
Na najbliższą przyszłość, plan jest taki, by spróbować się dostać do sklepów położonych lokalnie, w różnych miejscach w Polsce. Wiadomo, że wygodniej jest zmierzyć buty, niż zamawiać w ciemno i później odsyłać. Na razie skupiamy się właśnie na tym i to jest nasz priorytet.

M.K.: Czy plan obejmuje jedynie inne sklepy w Polsce, czy planujecie też w jakiś sposób rozwijać krakowski punkt, choćby poszerzając jego asortyment?

M.O.: W tym momencie produkujemy również portfele. Myślimy o torebkach z pińatexu lub korka, ale zobaczymy jak to wyjdzie. Na razie skupiamy się głównie na butach, bo takie jest założenie sklepu. Oczywiście niczego nie wykluczamy, bo zapotrzebowanie klientów jest dla nas ważne i jeśli będą się dopominać czegoś innego, to postaramy się zrobić co możemy, by wyjść na przeciw ich potrzebom. Jesteśmy otwarte na różne możliwości.


M.K.: W takim razie, życzę Wam powodzenia w dalszym rozwoju!

M.O.: Dziękujemy 🙂

 

NIE WIESZ JAK RUSZYĆ Z BIZNESEM?DOWIEDZ SIĘ!