Koń, który ciągnął dorożkę, przewrócił się na ulicy!

0
724
views

fot: źródło

Tak się kończy wykorzystywanie zwierząt dla rozrywki… Koń, który ciągnął dorożkę, przewrócił się na krakowskim Rynku. Koń utykał na tylne nogi, nie mógł ustać, jednak mimo to, fiakier nie pozwolił mu się zatrzymać, jednocześnie cały czas ciągnąc za lejce. Zwierzę nie wytrzymało i przewróciło się na środku ulicy.

Zwierzęta to nie zabawki. One czują, mają potrzeby i wiedzą, czym jest zimno, ciepło, zabawa, przemęczenie czy relaks! Nieodpowiedzialny właściciel konia zbagatelizował jego potrzeby, bowiem liczył się tylko i wyłącznie zysk, który – jak dobrze wiemy – tak łatwo potrafi zaprzątnąć w głowie…  Koń – jak relacjonują świadkowie – najpierw utykał, po czym stanął, bo nie był w stanie iść. Finalnie, z bólu i przemęczenia, zwierzę padło na ziemię. Koń był na tyle zestresowany, że nie potrafił stanąć na nogi. Wezwano weterynarza, który był już w drodze, aby zaaplikował zwierzęciu środek uspokajający. Mimo to, właściciel, który nigdy nie powinien posiadać zwierząt, wraz z pomocą kilku mężczyzn, SIŁĄ wciągnął konia do przyczepy…

fot: źródło

Przeczytaj: Rusza budowa nowego, luksusowego akademika w Krakowie!

Gdy świadkowie wydarzenia zwrócili uwagę właścicielowi, ten nie reagował. Pani Magdalena, która od początku widziała całe wydarzenie, postanowiła sięgnąć po wyższy kaliber i zagroziła policją – wtedy właśnie właściciel i kilku innych, towarzyszących mu mężczyzn, zaczęli wyzywać i wygrażać kobiecie. W trakcie całej akcji, wymęczone, biedne zwierzę, upadło na ziemię. Tego było zbyt wiele – Pani Magda zadzwoniła na policję oraz do Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, aby zajęli się tą sprawą. Joanna Repel z KTOZ-u, dla tvn24.pl, wypowiedziała się w następujący sposób: „Chwilę po wezwaniu byliśmy na miejscu. Koń był potwornie zdenerwowany, wystraszony. Miał porażenie tylnych nóg, jak próbował wstać, to się wywracał. Dodatkowo ludzie stojący wokół krzyczeli, był chaos. Właściciel próbował go trzymać na ziemi. My zajęliśmy się szukaniem weterynarza, który mógł podać leki uspokajające” Właściciel jednak nie poczekał na weterynarza i przy pomocy kilku mężczyzn, posiłkując się linami, SIŁĄ WCIĄGNĄŁ KONIA DO ŚRODKA. Finalnie, weterynarz pojawił się na miejscu diagnozując u zwierzęcia mięsniochwat – chorobę mięśni, która powstaje na skutek zaburzeń przemiany materii w mięśniach u koni, zazwyczaj po kilkudniowej przerwie od pracy. Zwierzę zostało przewiezione do stajni, gdzie czekał na niego inny weterynarz wydając diagnozę, która mówi, że ogólny stan konia jest dobry. Wczoraj, w miniony piątek, właściciel poinformował, że koń stanął z powrotem na nogi, jednak inspektorzy – mimo że nie mają zastrzeżeń co do samego konia – chcą, aby sprawą zajęła się policja, bowiem sposób, w jaki zajmuje się nim jego właściciel, pozostawia wiele do życzenia.

Info: tvn24.pl

fot: źródło

Sprawdź: f7warszawa

Pamiętajmy, że zwierzęta to nie są zabawki ani maszyny do robienia pieniędzy! Nie bagatelizujmy takich zachowań i zawsze zwracajmy uwagę, gdy widzimy, że ze zwierzęciem dzieje się coś złego! Szczególnie, że nie wszyscy „właściciele zwierząt” powinni je mieć. Bądźmy wrażliwi na krzywdę drugiego człowieka i zwierząt, bowiem szczególnie ci drudzy, nie poradzą sobie bez naszej pomocy… A powyższą sytuację monitorujemy na bieżąco i liczymy na szczęśliwy finał tej historii.

Nie wiesz, jak ruszyć z biznesem? Dowiedz się! Kliknij tutaj: klik.

Poprzedni artykułZasady bezpłatnej komunikacji miejskiej w Krakowie
Następny artykułZwiedź wszystkie oddziały Muzeum Narodowego w Krakowie!
Pisanie, czytanie, kino, jedzenie, natura i zwierzęta, to moje (najbardziej) ulubione rzeczy na całej kuli ziemskiej. Lubię żyć, aktywnie korzystać z tego, co daje mi świat, dlatego tak chętnie pojawiam się na różnych przedsięwzięciach i biorę czynny udział w życiu. Moja szeroka gama zainteresowań podyktowana jest wiecznym chłonięciem wiedzy i otwartością na to, co daje mi świat. Potrafię nieźle przyrządzić kurczaka, w śpiewaniu też całkiem sobie radzę, jako szczypiornistka z chęcią porzucam piłką i z wielką przyjemnością, po raz setny zresztą, obejrzę Avengersów czy jakikolwiek film Tarantino. Człowiek z otwartą duszą i pomocnym sercem - zarówno dla natury, zwierząt, jak i ludzi.
PODZIEL SIĘ