Kraków street artem stoi.

0
783

Reklama zazwyczaj kłamie. Chyba, że jest to reklama Krakowa przedstawiająca go jako miasto kultury i sztuki. Taki wizerunek miasta przedstawia się turystom i jest w nim sporo prawdy. Trudno bowiem nie zgodzić się z tym, że Kraków jest artystycznym miastem.

Tej sztuki jest w nim tak dużo, że aż wylewa się na ulice. Dosłownie. Znajdziecie ją nie tylko w wiekowych salach muzealnych, ale też na murach kamienic. Czasem wypełnia całą ścianę rzucając się w oczy już z daleka, a innym razem trzeba wysilić wzrok, by ją dostrzec. O tej sztuce nie przeczytacie w żadnym przewodniku, nie pojawi się w reklamie miasta. Nie ma nawet sensu jej tam umieszczać, bo często znika szybciej, niż się pojawia.

Ma natomiast sens poszukiwanie i uwiecznianie jej, bo street art  ma nam sporo do zaoferowania, a na krakowskich ulicach znaleźć go można wyjątkowo często.

 

Trudno znaleźć odpowiedź na pytanie czym jest street art.

Nie potrafią tego zrobić nawet cenieni teoretycy sztuki. Łatwiej powiedzieć czym nie jest. Choć bywa z nim mylony street art to nie grafitti! Graficiarzom nie zależy na przekazie. Oni tylko znaczą teren. Szybko bazgrają jakiś napis i uciekają, bo ich działalność jest nielegalna.

Sztuka uliczna z prawem też jest na bakier, ale jej celem nie jest bezmyślny wandalizm. Artyści street art’u wyprowadzają sztukę na ulicę, by każdy mógł jej doświadczyć. Działają w myśl zasady „życie jest sztuką, a sztuka życiem”, nie należy jej więc zamykać w muzeach. Prace street art.’owe nie tylko dobrze wyglądają, ale też poruszają. Często niosą ze sobą ważne przesłania społeczne i polityczne, przyciągając uwagę i zmuszając do refleksji.

Street art zyskał popularność i uznanie na całym świecie. Dotarł również do Polski, a jego stolicą została Łódź. Według portalu boredpanda.com lepszy jest tylko Nowy Jork. Być może już niedługo pisać tak będą o Krakowie, który zdaje się deptać Łodzi po piętach. W naszym mieście znajdziemy nie tylko wielkoformatowe prace, powstałe całkiem legalnie podczas festiwali, ale też wlepki, prace ceramiczne i wiele innych.

PRZECZYTAJ TAKŻE: MOTYLE Z TROPIKÓW I ROŚLINY NEKTARODAJNE PRZEZ CAŁY SIERPIEŃ MOŻNA OGLĄDAĆ W ŁÓDZKIEJ PALMIARNI! – f7lodz.pl

Kraków jest miastem sprzyjającym rozwojowi sztuki ulicznej.

Można się tu nawet wybrać na specjalną wycieczkę – zwiedzanie miasta tropem street art’u. Jeden z takich projektów realizowała nawet Galeria Krakowska we współpracy z Urzędem Miasta i Krakowskim Biurem Festiwalowym.

Interesujący jest też program „101 murali dla Krakowa” zorganizowany przez Fundację Świadoma Przestrzeń. Powstał dzięki stale rosnącemu zainteresowaniu muralami mieszkańców, artystów i mediów. Co ciekawe prace powstałe w ramach projektu objęte są opieką kuratorską! Jedną z takich prac są „Roboty” przy ulicy Zwierzynieckiej. Ich autorką jest Małgorzata Rybak.

Mural „Jehuda” na ulicy Św. Wawrzyńca również powstał całkiem legalnie.

Namalował go jeden z najbardziej znanych artystów sztuki ulicznej w Izraelu – Pil Peled w ramach Festiwalu Kultury Żydowskiej w 2013 roku. Peled tworzy nie tylko street art. Projektuje również okładki płyt i rysunki na ubrania. Jego znakiem rozpoznawczym jest użycie czerni i bieli. W takim właśnie monochromatycznym stylu powstał Lew Judy.  Lew ma symbolizować zmaganie społeczności Żydowskiej o przetrwanie i zachowanie swojej kultury, a także siłę. Dziecko natomiast jest symbolem bezsilności i strachu. Taki obraz, zwłaszcza w kontekście miejsca w jakim jest usytuowany musi robić wrażenie.

W poszukiwaniu najlepszych murali, warto też udać się na Józefińską 24, gdzie czeka „Robot Lema”. Ta praca również jest pracą festiwalową. Powstała w ramach Międzynarodowego Festiwalu Literatury im. Josefa Conrada w 2012, a namalował ją Filip Kuźniarz.

Opisując krakowskie murale nie można pominąć „Ding Dong Dumb”. Powstały podczas festiwalu Art Boom w 2011 roku mural autorstwa Blu jest chyba jednym z najgłośniej komentowanych. Nic dziwnego. Namalowano go w mieście, gdzie kościół znajdziemy prawie na każdej ulicy. Tymczasem Włoch prowokuje przedstawiając wiernych jako szarą bezwolną masę, a Kościół jako coś w rodzaju Master of  Puppets.

Jeśli zainteresował Was street art i chcecie się udać na jego poszukiwanie bądźcie czujni. Znaleźć go można wszędzie, a najczęściej w miejscach nieoczekiwanych. Szukajcie nie tylko wielkoformatowych prac jak murale. Warto wytężyć uwagę i wyszukać te mniejsze, nie rzucające się w oczy albo ukryte w dziwnych miejscach. To trochę jak polowanie, ale takie, które warto uprawiać.

Jak już znajdziecie rzadki okaz pamiętajcie go ustrzelić. Aparatem. I to szybko zanim zniknie! Powodzenia!

PRZECZYTAJ TAKŻE: o Festiwalu Baniek Mydlanych w Krakowie- f7krakow.pl